
Przekłuty balonik – dlaczego moje dziecko traci głos?
Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak w nerwowych sytuacjach od dorosłych słyszałam „dzieci i ryby głosu nie mają”. Nie bardzo rozumiałam, co ci dorośli mieli na myśli, ale dziś jako dorosła i w dodatku logopeda częściej spotykam „dzieci i ryby które głos tracą” – niestety.
- Data: 27.12.2019

Trening umiejętności bazowych – bez tego ani rusz
Gdyby tak skupić się tylko na wywoływaniu i utrwalaniu głoski u naszego małego pacjenta, to porównałabym takie postępowanie do jedzenia pysznych lodów od spodu wafelka. Każdy logopeda wie doskonale, że w prowadzeniu terapii (niezależnie od wieku pacjenta) możemy znaleźć już na starcie szereg zaburzeń lub nieprawidłowości związanych z niewygaszonymi lub przetrwałymi odruchami bazowymi. Mowa tu oczywiście o zaburzeniach związanych z: kąsaniem, odruchem gardłowym, oddychaniem, gryzieniem, żuciem, połykaniem etc. Dziś jednak chciałabym skupić się na jednym z odruchów pierwotnych. Wydawać by się mogło, że do pierwszego roku życia ośrodkowy układ nerwowy sobie poradzi, a jednak…. Wpływ przetrwałych odruchów pierwotnych na rozwój i funkcjonowanie dziecka jest ogromny.
- Data: 27.12.2019

Logopeda musi być omnibusem
Moja Promotor na studiach mawiała często „Logopeda musi być omnibusem. Nigdy nie przestawajcie szukać wiedzy. Nie ma dwóch identycznych pacjentów”. Wydawać by się mogło, że przecież wszystkie publikacje, zarówno te naukowe, jak i popularne, przeznaczone dla logopedów, podają pewne schematy diagnozy i procesu terapii systematyzując procedurę postępowania w przypadku seplenienia prostego, bocznego, rotacyzmu, jąkania etc. Tymczasem każdy praktyk wie, że owszem, są standardy postępowań, ale nie raz nijak się one mają, gdy siedzimy w gabinecie z dzieckiem z dysfunkcjami sprzężonymi. Ba! Nijak się mają, gdy rodzic przedstawia nam opinię PPP, która zamiast wytyczyć drogę postepowania, jedynie określa problemy zauważone przez zespół orzekający. Sytuacja niewesoła, bo rodzic przyszedł do logopedy, a tu i pedagog i psycholog i terapeuta SI by się przydali. Od czego więc zacząć?
- Data: 16.04.2019

Roszczeniowi rodzice czy troskliwi rodzice?
Obserwuję od kilku lat w moim środowisku zawodowym coraz częstsze używanie terminu „roszczeniowi rodzice”. Sformułowanie to ma zdecydowanie pejoratywny charakter. Używa się go na określenie trudnej relacji lub rozmowy z rodzicami mającymi, zdaniem logopedy, nieuzasadnione lub nadmierne oczekiwania. Zwykle taka rozmowa ma burzliwy przebieg i kończy się wysokim poziomem stresu po obydwu stronach. Cechą charakterystyczną takiej rozmowy jest język żądań i oczekiwań rodziców.
- Data: 16.04.2019

Czy uczęszczanie do kilku logopedów jednocześnie jest korzystne dla poprawy mowy?
Każdy logopeda ma swój styl pracy wynikający z wiedzy i doświadczenia, ale także ze znajomości etapów rozwoju i zachowywania się dzieci w toku terapii logopedycznej. Kiedy rodzice współpracują z więcej niż jednym logopedą, dostrzegają różnice w postawie i działaniach logopedy. Mając własne wyobrażenie tego, co jest potrzebne ich dziecku, decydują się na poszukiwanie kolejnego specjalisty. Mają jednak prawo dokonywać własnych wyborów, zgodnie z tym, co uważają za najlepsze dla swojego dziecka. Ale przeanalizujmy kilka sytuacji!
- Data: 12.03.2019







